Rynek · Technologia · · 8 min czytania

Wirtualny spacer, skan 3D i wizualizacja: co naprawdę skraca sprzedaż

Technologia prezentacji nieruchomości zrobiła w ostatnich latach większy skok niż cała reszta procesu. Część z tych narzędzi realnie skraca sprzedaż, bo odsiewa ludzi, którzy i tak by nie kupili. Część jest wydatkiem, który nie zmienia niczego poza fakturą.

Skanowanie mieszkania kamerą 3D
Skan 3D robi się raz, w pustym mieszkaniu, i służy przez całą sprzedaż.

Każde narzędzie do prezentacji nieruchomości warto ocenić jedną miarą: czy zmniejsza liczbę prezentacji potrzebnych do sprzedaży. Prezentacja kosztuje czas sprzedającego, czas kupującego i, przy mieszkaniu zamieszkanym, sporo niewygody. Narzędzie, które sprawia, że na miejsce przyjeżdżają wyłącznie ludzie naprawdę zainteresowani, zwraca się od razu.

Skan 3D i wirtualny spacer

Kamera obraca się o 360 stopni w kilku punktach mieszkania, oprogramowanie skleja to w model, po którym można się poruszać w przeglądarce. Najbardziej znana platforma to Matterport, ale konkurencja jest szeroka, a od kilku lat przyzwoity skan da się zrobić telefonem z czujnikiem odległości.

Co daje:

  • kupujący ogląda układ i przechodzi między pomieszczeniami, więc rozumie, jak mieszkanie jest połączone, czego nie da żadna liczba zdjęć;
  • odsiewa osoby, którym układ nie odpowiada, zanim ktokolwiek wsiądzie do samochodu;
  • działa całą dobę, także dla osób z innego miasta i z zagranicy;
  • z modelu wychodzi rzut z wymiarami, przydatny sam w sobie.

Kiedy się opłaca:

  • mieszkanie zamieszkane, gdzie każda prezentacja to realna uciążliwość;
  • nietypowy układ, który trudno pokazać zdjęciami;
  • wyższe przedziały cenowe, gdzie kupujący często są spoza miasta;
  • domy, gdzie liczba pomieszczeń sprawia, że zdjęcia się rozjeżdżają.

Kiedy nie: przy typowej kawalerce w bloku za cenę zbliżoną do rynkowej mediany skan rzadko zmienia cokolwiek. Dobry komplet zdjęć i rzut załatwiają sprawę.

Rzut z wymiarami

Najtańsze narzędzie o najlepszym stosunku efektu do kosztu, i jednocześnie najczęściej pomijane.

Rzut odpowiada na pytania, które kupujący zadaje sobie sam: czy zmieści się moje łóżko, czy da się przestawić ścianę, gdzie postawię biurko. Bez rzutu te pytania zamieniają się w telefony albo, częściej, w przewinięcie oferty dalej.

Rzut można narysować z pomiaru, wygenerować ze skanu 3D albo odrysować z dokumentacji budynku. Warunek: musi mieć wymiary i powierzchnie pomieszczeń, inaczej jest ozdobą.

Wirtualny home staging

Puste mieszkanie na zdjęciach wygląda mniejsze i trudniej się z nim związać. Wirtualny home staging polega na wstawieniu mebli cyfrowo, bez wynajmowania czegokolwiek.

Kosztuje ułamek tego, co staging fizyczny, i robi się go w dzień albo dwa. Ma jeden warunek, który nie podlega negocjacji: każde takie zdjęcie musi być wyraźnie oznaczone jako wizualizacja. Kupujący, który przyjeżdża do mieszkania z wyobrażeniem ze zdjęć i zastaje coś innego, traci zaufanie do całej oferty, łącznie z tym, co było prawdą.

To samo dotyczy usuwania z kadru rzeczy, które w mieszkaniu zostają, i „poprawiania” widoku z okna.

Czego lepiej nie robić

  • Zdjęć generowanych w całości przez sztuczną inteligencję jako zdjęć nieruchomości. To wprowadzenie w błąd, niezależnie od tego, jak dobrze wygląda.
  • Filmów z dronem przy zwykłym mieszkaniu w bloku. Kupujący nie kupuje widoku bloku z lotu ptaka. Przy domu z działką, siedlisku albo gruncie dron ma sens, bo pokazuje kształt terenu i otoczenie.
  • Muzyki i efektów w filmie z mieszkania. Rozprasza, wydłuża, nikt nie ogląda do końca.
  • Rozszerzania kadru obiektywem tak, żeby pokój wydawał się większy. Efekt utrzymuje się do progu mieszkania.

Filmy: krótkie, pionowe, bez lektora

Format pionowy sprawdza się jako zajawka w mediach społecznościowych. Zasady są proste: do 30 sekund, wejście przez drzwi i jedno płynne przejście przez mieszkanie, bez cięć co sekundę, z widocznym metrażem i lokalizacją na ekranie.

Dłuższy film ma sens tylko przy nieruchomości, która ma historię do opowiedzenia: dom, kamienica, lokal z charakterem.

Ile to kosztuje i co wybrać

NarzędzieKiedy wartoUwaga
Sesja zdjęciowazawszepodstawa, reszta jest dodatkiem
Rzut z wymiaramizawszenajlepszy stosunek efektu do kosztu
Skan 3D, wirtualny spacermieszkania zamieszkane, nietypowe układy, domyrobić w pustym lub uprzątniętym lokalu
Wirtualny home stagingmieszkania puste i do remontuzawsze oznaczyć jako wizualizację
Film pionowyoferty promowane w mediach społecznościowychdo 30 sekund
Drondomy, działki, siedliskaprzy mieszkaniach w blokach zbędny

[widełki cenowe dla każdej pozycji — do uzupełnienia stawkami Handshake]

Kolejność jest zawsze ta sama: najpierw uprzątnięte mieszkanie, potem dobre zdjęcia i rzut, dopiero na końcu technologia. Skan 3D bałaganu jest tylko dokładniejszym zapisem bałaganu.

Najczęstsze pytania

Nie i nie taki jest jego cel. Nikt nie kupuje mieszkania, którego nie widział na żywo, bo spacer nie pokaże hałasu z ulicy, zapachu na klatce ani tego, jak świeci słońce o siedemnastej. Spacer ma sprawić, żeby na prezentację przyjechali ci, którzy naprawdę rozważają zakup.

Tak i traktuj to jako zasadę bezwzględną. Zdjęcie z wstawionymi cyfrowo meblami, podane jako stan faktyczny, to wprowadzenie kupującego w błąd. Wystarczy widoczny podpis „wizualizacja” na samym zdjęciu, plus zdanie w opisie oferty.

Tak, ale dopiero po uprzątnięciu i za zgodą najemcy, najlepiej razem z sesją zdjęciową. Skan utrwala stan na dany dzień, więc jednorazowa wizyta załatwia temat na całą sprzedaż i to jest jego największa zaleta przy lokalu, do którego trudno się dostać.

Do uzupełnienia przed publikacją

  • [widełki cenowe] za skan 3D, rzut, wirtualny staging i film — stawki Handshake albo podwykonawców
  • Podłączyć przykładowy wirtualny spacer z prawdziwej oferty, gdy powstanie

Przy ofertach, które prowadzimy, materiał do prezentacji przygotowujemy my. Zapytaj, co ma sens przy Twoim mieszkaniu.

Porozmawiajmy